Informacje
Zdjęcia
Inne

Bonawentura Metler urodził się 7 lipca 1866 r. w Ciążeniu, w ziemi kaliskiej. Jego ojciec, Bernard był weteranem powstania listopadowego, a krewni ze strony matki - Marii z Winickich, brali udział w powstaniu styczniowym. Swojej matce zawdzięczał wychowanie religijne. W 1883r. ukończył Męskie Gimnazjum Klasyczne w Kaliszu, otrzymując świadectwo dojrzałości.Ksiądz Bonawentura Metler (fot. z kolekcji Kamila Grondysa) Następnie wstąpił do Wyższego Seminarium Duchowego we Włocławku. Po czwartym roku studiów został wysłany do Akademii Duchowej w Petersburgu, skąd po kilku miesiącach, ze względu na trudne warunki klimatyczne i słabe zdrowie opuścił Akademię Duchowną i udał się na studia do Europy Zachodniej. 18 listopada 1888r. w Goryciji we Włoszech otrzymał święcenie kapłańskie, których udzielił mu abp Alojzy Zorn. Studia kontynuował w Rzymie, gdzie podjął naukę z zakresu sztuki kościelnej, malarstwa i architektury. Kontynuował je później w Monako, Paryżu i Londynie. Był także świetnym poligotą. Przebywając w różnych krajach poznał kilka języków. Biegle posługiwał się językiem francuskim, angielskim i niemieckim. Znał także rosyjski, włoski oraz łacinę i grekę. Był nauczycielem języków nowożytnych. Nadal także kontynuował studia teologiczne w Rzymie, Insbrucku, Oxfordzie i w Paryżu na Sorbonie. Zgłębiał także nauki przyrodnicze. Ks. Bonawentura był też astronomem, skonstruował swój teleskop i zamierzał przywieźć go do Polski. Po kilku latach został prefektem w szkołach średnich.

Po wybuchu I wojny światowej wyjechał do Ameryki, skąd powrócił w maju 1918r. Wówczas został mianowany proboszczem w parafii Garnek k. Radomska. 19 marca 1919r. został proboszczem w parafii Kruszyna tutaj zachorował na zapalenie płuc. Na leczenie wyjechał do Francji.

W 1928r. doprowadził do otwarcia Obserwatorium Astronomicznego u stóp Jasnej Góry. 18 czerwca 1934r. został proboszczem parafii Parzymiechy. Tutaj w drugim dni wojny został aresztowany przez Niemców, a następnie rozstrzelany przy cmentarzu w Jaworznie. Zginął śmiercią męczeńską wraz ze swoimi współpracownikami: wikariuszem - ks. Józefem Daneckim i organistą - Ignacym Sobczakiem


"Cierpieć, ach cierpieć, bez końca, bez miary. Pożądam - wołam męczeństwa i ofiary"

Tymi słowami zapisanymi w testamencie - ślubowaniu, uczynionym w Lourdes w 1891 r. ks. Bonawentura Metler modlił się o łaskę męczeństwa. Dopełniło się ono po blisko pół wieku.

W pierwszych godzinach II wojny światowej w miejscowości Parzymiechy polski oddział Strzelców Poleskich stoczył zacięty bój z 19 dywizją pancerną z 10 armii gen. Waltera von Reichenau. Bombardowani z powietrza, nękani raz po raz powtarzającymi się nalotami, ostrzeliwani przez artylerię, polscy żołnierze, nie żałując życia walczyli wskazując nieopisane męstwo i odwagę. Długi i skuteczny ostrzał z wieży parafialnego kościoła powstrzymał na jakiś czas wroga. Z najwyższym poświęceniem broniono ojczystej ziemi. Wielu żołnierzy Wehrmachtu poległo.

Znaleziony w trakcie walk teleskop ks. Metlera Niemcy uznali za przyrząd, służący do kierowania polską obroną wojskową. Zemsta żołnierzy niemieckich skierowana była przede wszystkim wobec ludności cywilnej. Mordowano kobiety, starców, a nawet niemowlęta. Krwawe sceny powtórzyły się dnia następnego.

Pierwszy dzień wojny ks. Metler spędził w piwnicy plebani, w której zgromadziło się wielu parafian, zwłaszcza kobiety i dzieci. Rankiem 2 września 1939 r. na plebanię wtargnęli Niemcy. Ukrywających się zaczęli maltretować. Aresztowali ks. Metlera, ks. Daneckiego oraz organistę Sobczaka.

W tych dramatycznych chwilach sędziwy proboszcz udał się do świątyni. Z tabernakulum zabrał do bursy Najświętszy Sakrament, a część spożył, ratując w ten sposób przed profanacją. Bursę z Najświętszym Sakramentem ukrył pod sutanną. Na pytanie niemieckiego żołnierza: "Was ist das?" (Co to jest), odpowiedział: "Das ist mein Gott" (To jest mój Bóg). Wówczas żołnierz silnie go popchnął.

Plebania w Parzymiechach została spalona, jak prawie wszystkie domostwa. Księży, organistę i kilku parafian wywieźli do wsi Grabarze. Tam wszystkich przesłuchano i wydano wyrok śmierci. Ks. Metler powiedział wówczas: "Ja już żył nie będę". Następnie przewieziono ich do Jaworzna k. Wielunia. Tam, naprzeciwko cmentarza, pod płotem gospodarstwa Piotra Omyły nastąpił ostatni akt dramatu. Do ks. Metlera podszedł hitlerowiec, rozerwał sutannę, wyrwał bursę z Najświętszym Sakramentem i rzucił na ziemię. Kapłan stał w milczeniu patrząc w lufę rewolweru. Padł śmiertelny strzał. Ksiądz Metler zdołał tylko szepnąć: "O! Boże".

W taki okrutny sposób odszedł do Pana męczennik ostatniej wojny, kapłan zakochany w gwiazdach, w tym również w Tej "najjaśniejszej Gwieździe - Dziewicy, co strzeże Sanktuarium Aktu Czystego". Wraz z nim zginął ks. Danecki. Oddali życie za wiarę i Ojczyznę.

Organista, mimo iż prosił o darowanie życia także został zamordowany. Zostali oni pochowani na miejscu zbrodni wraz z eucharystycznym Ciałem Jezusa Chrystusa.Ksiądz Józef Danecki (fot. z kolekcji Kamila Grondysa) Parafian, którzy byli świadkami mordu, wywieziono na przymusowe roboty do Rzeszy Niemieckiej. po dwóch tygodniach zamordowanych kapłanów i organistę pochowano na cmentarzu w Jaworznie.

Ksiądz Bonawentura Metler żywił szczególne nabożeństwo do Serca Pana Jezusa. W trudnych chwilach radził się i prosił o pomoc Boga, wpatrując się w Najświętsze Serce. W momencie przenoszenia zwłok zamordowanych, znaleziono pod jego sutanną, na sercu, obrazek Serca Jezusowego. Był on postrzelony i pokrwawiony. W chwili śmierci, kula z niemieckiego rewolweru wpierw przeszła przez Serce Jezusa, które ochraniało Serce kapłana.

Po zakończeniu okupacji hitlerowskiej zwłoki ks. Metlera, ks. Daneckiego i organisty Sobczaka zostały ekshumowane i pochowane na cmentarzu grzebanym w Parzymiechach obok mogił polskich żołnierzy poległych w obronie Ojczyzny 1 września 1939 r. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 12 grudnia 1945 r. pod przewodnictwem bp. Teodora Kubina i miejscowego proboszcza - ks. Artura Pietrusińskiego.

5 września 1999 r. w Parzymiechach odbyły się uroczystości patriotyczno - religijne. Pod pomnikiem "Niobe" złożono kwiaty i wieńce. Uroczystą Sumę w intencji parzymieskich męczenników odprawił ks. prof. dr hab. Jan Związek. Wygłosił on także homilię i dokonał poświęcenia pamiątkowej tablicy ku czci zamordowanych księży i organisty.

© 2005 - 2008 Mateusz Łyczko