1 września 1939 roku rozpoczęła się II wojna światowa. W walce z hitlerowskim najeźdźcą w Parzymiechach poległo 29 żołnierzy polskich, których ciała pochowano na miejskim cmentarzu. Agresja Niemiec odznaczona była krwią ludności cywilnej, zniszczeniem i bestialskim terrorem. Mordowano kobiety, dzieci i starców, palono zabudowania gospodarcze i mieszkalne. Los taki spotkał również Parzymiechy. Miały tu miejsce zbójstwa większych grup ludności. Ogółem w 2 pierwszych dniach wojny w Parzymiechach zginęły 162 osoby.
Do jednej ze stodół we wsi Grabarze, Niemcy zapędzili grupę kobiet i dzieci. Jeden z oprawców hitlerowski wrzucił do środka granat. Do bezbronnych matek i dzieci, próbujących uratować swoje życie, Niemcy strzelali jak do kaczek. W krwawym polskim wrześniu 1939 r. na terenie powiatu kłobuckiego zginęło 405 osób, z tego aż 211 osób straciło życie na terenie naszej gminy! Żołnierz Niemiecki był zwiastunem pożogi, mordu i śmierci.
Znajdujemy się na ziemi obficie zroszonej ludzką krwią. Tu w Parzymiechach, 62 lata temu doszło do krwawej bitwy. Butna i silna armia niemiecka napotyka niesamowity opór ze strony żołnierzy 83 pułku Strzelców Poleskich, którzy 27 marca 1939 roku opuścili macierzyst Kobryń by bronić "naszej małej ojczyzny". Krwawy bój toczył się o każdy metr ziemi, o każdy dom, o każdą ulicę. Obie strony poniosły dotkliwe straty. Rozwścieczeni Niemcy mordowali ludność cywilną. Zginęły całe rodziny Soberów, Kuzajów, Karasiów, Nicponiów... Tu polegli pierwsi kapłani w II wojnie światowej: ks. Bonawentura Metler znany astronom, uczeń sławnego profesora Camila Flammariona, ks. Józef Danecki, który 25 sierpnia 1939 r., od razu po święceniach, przyszedł do parafii Parzymiechy i organista Ignacy Sobczak.
Przenieśmy się teraz do monte Cassino. Tam w słynnej historycznej i niepowtarzalnej bitwie uczestniczyli nasi parafianie: Władysław Ptak, Władysław Wolny i Stefan Porażka.
Polacy brali udział w Bitwie pod Monte Cassino, była to wielka i krwawa bitwa. Jednak Polska udowodniła, że na nią można liczyć. Flaga Polski stanęła na szczycie klasztoru, byli dumni i szczęśliwi pomimo tego, że tyle krwi się przelało na tej ziemi...Wygrali... Na uroczystość, która odbyła się 15 czerwca 1945 roku zaproszono wszystkich wielkich ówczsnego świata, lecz nie zaproszono Polaków. Serca żołnierzy ściska wileki żal i smutek, przecież to ich flaga zawisła pierwsza na klasztorze, to oni bronili Monte Cassino, a teraz o nich zapomnieli...
Polski poeta Jan Lechoń pisał po latach: "Zakupili kwiaty, chcąc na goroby je rzucić patetyczną dłonią lecz nocą pękły groby i Polacy z bronią ruszli, by żądać za swą krew zapłaty... "
Dla upamiętnienia męczeństwa oraz śmierci mieszkańców Parzymiech, którzy zginęli z rąk Niemców podczas II wojny światowej, w 1965 r. wzniesiono na mogile zbiorowej pomnik, który otzrymał nazwę: Parzymieska "Niobe". W 60 rocznicę wybuchu II wojny światowej poświęcono poległym tablicę, wyrażając przy tym pamięć i hołd tym wszytskim, którzy swoją krwią zrosili naszą ziemię.
